Archiwum Strony 2

Widziałem prącia cień

Dość pisania o Lepperze, Kaczyńskich, Giertychu, Wierzejskim i (żeby już było tak naprawdę brzydko) – Gosiewskim. Nie napiszę i już. Choć byście mnie tu prosili, błagali, pukali, stukali, walili, niezależnie od której strony zachodzili – nie napiszę. Albowiem postanowiłem sobie, że dzisiaj będzie inaczej. I dotrzymam słowa.
Czytaj dalej ‘Widziałem prącia cień’

Juro 2012

No i stało się! Trudno! Mistrzostwa Europy w 2012 roku zorganizujemy wspólnie ze swoim wschodnim sąsiadem. Co zdecydowało o zwycięstwie Polsko-Ukraińskiej kandydatury? Czy aby na pewno zrobiliśmy wszystko aby zapobiec tej tragedii? Eetam dowiedział się o szczegółach wyborów gospodarza Euro, według których Polska wygraną swoją zawdzięcza trzem rzeczom:
Czytaj dalej ‘Juro 2012′

Panie Redaktorze!

I buch! W pornografię

Nie da się ukryć, że żyjemy w ciekawych czasach. Sam, jako baczny obserwator rzeczywistości, wiem to najlepiej. W końcu nie ma dnia, żeby Japończycy nie wymyślili jakiegoś nowego robota czy innego czipa. Amerykanie sposobu na podanie się do sądu, a Chińczycy nowego rodzaju ryżu. No, ewentualnie zupy w proszku.
Czytaj dalej ‘I buch! W pornografię’

Autor w Wikipedii

Będę sportowcem!

W życiu każdego człowieka – nawet tak czarującego jak ja – zwykle przychodzi taki czas, w którym trzeba w końcu zadać sobie pytanie – “Kim będę w przyszłości?”. Proces ten z reguły wymaga niestety odrobiny wysiłku i niemałej dawki twórczego myślenia, toteż pewnie dlatego u mnie zjawił się tak późno. Ale nie ma powodów do narzekania. Cud, że się w ogóle zjawił.
Czytaj dalej ‘Będę sportowcem!’

Hymn drugiej C

Wykonuje: “Zespół muzyczny z zespołem Down’a”. (Taki feat ;-) )
Czytaj dalej ‘Hymn drugiej C’

Na Walentynki

Żył, o Efendi, w pięknym kraju
Kędy gorący, korzenny ląd
Władca – co oprócz innych zwyczajów
Miał tysiąc dwieście czterdzieści żon

(Może się mylę o jedną żonę
Bo wszystkie były zaokrąglone)

Czytaj dalej ‘Na Walentynki’

Głosuj na eetam :)

Koniec semestru pierwszego

Notki tej jak powszechnie wiadomo miało nie być. Obiecałem Wam przecie (i to całkiem niedawno), że na razie z blogiem koniec, a przynajmniej do czasu, kiedy w końcu znalazłby się ten, co miałby mnie niby zastąpić. A skoro wszyscy wiemy, że jestem niezastąpiony i nie dotrzymuję obietnic (a zwłaszcza tych, których sam żem obiecał), postanowiłem przerwać tą wymowną zmowę milczenia i coś napisać. I pewnie nie raz jeszcze tak zrobię. A co mi tam.
Czytaj dalej ‘Koniec semestru pierwszego’

« Poprzednia stronaNastępna strona »